...z pamiętnika egotyka...
Blog > Komentarze do wpisu

ciężki miesiąc

Oczywiście za Nero się nie wzięłam, bo nie miałam czasu. Wczoraj wstałam o 10:20, zrobiłam obiad, zjadłam i poszłam spać.

O 16:30 wstałam, zapaliłam i mając siłę na otwarcie tylko jednego oka i próbując sobie nalać wody do szklanki, wylałam połowę na blat w kuchni. Wody połowę, nie oka. Ciemno, ponuro i smętnie. Cały dzień padało. Zmusiłam się do depilowania zbędnych zarośli na ciele, czego nadal serdecznie nienawidzę. Ale w sobotę kolejne wesele, trzeba jakoś wyglądać, przecież nie wiadomo, co sie trafi ;-)

Od poniedziałku moja zaciążona zmienniczka idzie na urlop i powiedziała, że może nie wróci i przejdzie na zwolnienie. Kurwa! że tak się wyrażę. Przed świętami! w najcięższym okresie chce mnie zostawić samą! Trzeci miesiąc ciąży, a zachowuje się, jakby była w dwunastym. Na głowę jej padło chyba. To jednak prawda, że ze wzrostem macicy kurczy się mózg.

Jak mi teraz odejdzie, to pewnie dostanę w spadku taką jedną, która przeze mnie wiele łez wylała do szefowej i do kierowniczki, "bo ja taka wstrętna jestem". Wychowało się ją, wychowało, ale zaufania do niej mieć nie będę, bo wychowanie łzami wściekłości i bezsilności okraszone, raczej w przyjaźń się nie przerodzi.

Wczoraj ogladałam "Camera Cafe" i przypomnieli mi o filmie "Być jak John Malkovich". Muszę obejrzeć, tylko kiedy ja znajdę na to czas? Wersję mam z napisami, więc muszę to ogladać sama, bo monsza boi się słowa pisanego.

Tak w zasadzie to ja nie wiem, co ja w nim kiedyś widziałam, poza klatą bez jednego włosa. Gust muzyczny odmienny, gust do filmów nie do porównania, tematy rozmyślań kompletnie inne, ja wolę ciszę, u niego ciągle coś musi grać, ja wolę poczytać, on nie czyta niczego, ja potrzebuję samotności, swobody i przestrzeni, on by wisiał na mnie cały czas i miział. Przeciwieństwa może się przyciągają, ale nie na długo.

Straszne to wszystko.

Może ktoś pójdzie za mnie na wesele? Ma być ponad 200 osób, więc i tak większość nie będzie wiedziała, kto jest kto. I za tydzień też.

Nienawidzę wesel w rodzinie;/

I jeszcze na bloxowe spotkanie się nie moge udać, bo praca i wesele, buuu...a data taka piękna, piątek trzynastego...ja chcę już grudzień!!

czwartek, 12 listopada 2009, karmazynowy_odplyw
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do notki:
Komentarze
2009/11/12 14:42:42
Zmienniczkę, tę co ma przyjść, a jej nie lubisz, zamobinguj w miesiąc, skutecznie, może dostaniesz kogoś lepszego.
Film z napisami - czytaj mężowi na głos (takie "poczytaj mi mamo").
Na wesele - za Ciebie nie pójdę, ale za monsza, ewentualnie...tylko musiałbym klatę ogolić, żebyśmy dobrze razem wyglądali ;)
Byle do zimy! :)
-
2009/11/12 15:45:25
Alex, nie mogę jej mobbingowac, jak będzie siedzieć na moich śmieciach, bo sobie bym na złość robiła. Nie będe monszowi czytać, córce nie musze, a jemu bym czytała? haha
Jak umiesz tańczyć to idziemy, kupię ci plastry do depilacji.
-
2009/11/12 18:27:03
A ja znowu nic nie wiem o jakims spotkaniu !
-
2009/11/12 20:29:05
już wiesz :)
-
2009/11/13 18:19:42
ja się na weselicho piszę!
tymbardziej, że totalnie anonimowe ;)
ślij adres, gdzie się wstawić w szeleszczącej tafcie ;P
-
2009/11/13 19:19:43
pusta_literatko, ok, to tak, lokalizacji nie pamiętam, bo mam napisane w domu, zamknięte w szufladzie, a i tak mnie dowiozą, więc nie bardzo przywiązuję wagę. Tafty mogą być. Jak dużo pijesz i tańczysz tango, to rzucam Alexa dla Ciebie ;-)
(Alex, wiesz, wybacz, ona nie musi golić klaty ;-) )